W 1968 roku
Postaci religijne | angielski Aleksandrów | randki pl
W 1968 roku stanęli do finałowej walki o mistrzostwo Polski. „Koguty" tak się myliły sędziom, że również mylnie przyznawano im punkty. Później na krajowych zawodach radzono sobie w ten sposób, że proszono kogoś z klubu, by identyfikował kto jest kto. Ale i ta metoda była złudna, bo tylko matka potrafiła ich „bez pudła" rozróżnić. Obecnie działacze, organizatorzy i sędziowie mają nieco ułatwioną sprawę. W sytuacjach wątpliwych każą bliźniakom pokazać ręce. Józka mogą zidentyfikować dzięki amputacji opuszki palca. Jeśli chcą zabawy, to nie ma na nich siły. Byłem z „klasykami" na turnieju przedolimpijskim w Monachium. Obaj walczyli w jednej wadze i po drodze wykosili wszystkich rywali. W finale umówili się na remis. Na nic zdały się przepisy. To jeden, to drugi wykonywał prawidłowe rzuty. Zaliczali solidarnie punkty, nie było przestojów w walce, nie mogło więc być ostrzeżeń. Dopięli swego, stanęli wspólnie na podium zwycięzców. Nie było innego wyjścia, musiano uznać dwóch triumfatorów tej wagi. Wprowadzili tym w ogromne zakłopotanie organizatorów, którzy nie przewidywali, iż potrzebne będą dwa złote medale. Starszy odebrał pozłacany krążek w imieniu rodziny.
żak | gotowe projekty domów | mieszkania bielsko